poniedziałek, 28 września 2015

nudne...nie czytać :)

Staję się monotematyczna.
Ciągle piszę o koniach...jakby cały mój świat obracał się tylko wokół koni. Tak nie jest!
Dlatego postanowiłam opisać...  moje nudne życie w Wysowej :)
Dla nie znających geografii i dla tych którzy spali na lekcjach :) kilka słów...gdzie ta Wysowa.
Taki mały, mój od prawie 18 lat kurorcik, w górach Beskidu Niskiego, między Magurą a Lackową to miejsce, o którym się mówi, że niebo styka się tutaj z ziemią...
Inni mówią, że to kraina Łemków a jeszcze inni, ze to raj na ziemi.
Czy tak jest rzeczywiście?
Niektórzy mówią, że to kraina gdzie czas jakby spowolniał...że na pewno żyje się tutaj wolniej, spokojniej, zdrowiej... i zazdroszczą mi, że mogę tutaj być ciągle.
Prawda, żyje się tutaj spokojniej, ale czy wolniej?? Raczej nie!
Tak samo jak gdzie indziej,praca, obowiązki poza pracą...
Od mojego ostatniego wpisu wydarzyło się bardzo dużo...  Trudno to wszystko opisać, bo trzeba byłoby pisać i pisać...wyręczę się fotografią...
Pewnego dnia...wiosną,z drona...taaaakie zdjęcie naszego domu...


 

 ....w naszej kawiarence...
 ...znany już wszystkim...pierożek Wysowiak...
....pizza, która znalazła się na ...
Głównym Szlaku Beskidzkim...gdzieś w okolicy Lackowej...moje wapniaki w drodze


                          ...w przyjaźni siła...
                          moje dziewczyny



....wspaniały koncert Świat pod Kiczerą.










Młodzi karatecyMushin z Zosią i Leszkiem... to już tradycja....









.....a w górach na szlaku...

....taka grupa: Marcin, Agnieszka ...i młodzi sportowcy z Krakowa....













Pewnego dnia w naszej kawiarence...wspaniały koncert....


Wieczorem, najlepiej usiąść przy fontannie...









I tacy goście bywają u nas...tradycyjnie grupa kolarzy z Krakowa, dawny klub Rafała Majki...


                           ....który bywał również u nas... 

                         Dziękuję za autograf i foto :)












...a to nasi wspaniali goście- Chór Jutrzenka 
z Nakła Śląskiego...tak wspaniałej, rozśpiewanej grupy...nie mieliśmy już dawno.






O koniach...miało nie być, ale jak tu nie wspomnieć o...niedźwiedziu...


     ....taki  ślad spotkaliśmy podczas wędrówki konnej....















 ...taki galop też wart jest uwiecznienia...











...i już zupełnie na koniec...  w tle Busow
najwyższy szczyt Beskidu Niskiego...a przed nim nasi młodzi jeźdźcy...














To już jest koniec...jeśli dobrnęliście do ostatniego zdjęcia...dziękuję :)

środa, 27 maja 2015

Co można robić w maju...gdzieś w górach?

Czasami trudno nadążyć za wydarzeniami, które warto, a nawet trzeba utrwalić.
Chciałoby się powiedzieć:"carpe diem"...ale w moim przypadku jest to trudne...coraz bardziej doskwiera mi pędzący czas...też tak macie?
Czy to tylko mój przypadek?
Żeby nie było...postanowiłam to nadrobić - Horacy miał rację!!!!

Była zima na wiosnę, było lato a potem przyszła majówka...i jak zwykle nie rozpieszczała nas piękną pogodą.
Mimo to udało się nam zrealizować program majówki w siodle.
Silna grupa 8- 10 osób wędrowała po górach, lasach i dolinach...
Trasy były różne... raczej ciężkie ale daliśmy radę.
powrót do domu







Byliśmy również w Sękowej  na rekonstrukcji Bitwy Gorlickiej.
Grupy rekonstrukcyjne stanęły na wysokości zadania i dzięki temu mogliśmy uczestniczyć w wielkim widowisku upamiętniającym 100- tną rocznicą Bitwy Gorlickiej.

Chylę czoła przed organizatorami za podróż w czasie i wspaniałą lekcję historii.

fot.gazeta.krakow

fot.gazeta.krakow

nasi przyjaciele podczas rekonstrukcji.


piątek, 3 kwietnia 2015

Wesołego Alleluja!!!

      Z życzeniami dla Wszystkich  tych, którzy stale tu zaglądają i tych,
 co od czasu do czasu.

          Zdrowych Świąt i samych radosnych dni świątecznych
        w gronie życzliwych osób,
     spokoju,
      zdrowia,
        miłości !